czwartek, 4 września 2014

Umiesz liczyć licz na siebie

Chciałam napisać że brzmi to jak motto...moje motto... moje życiowe motto. Teraz myślę że brzmi to jak hasło które najpierw powtarzali mi moi rodzice a teraz ja sama powtarzam moim dzieciom. Ktoś by powiedział "takie życie". Cóż... przez grzeczność nie zaprzeczę.  
Po wydarzeniach ostatnich dni dni ktoś by powiedział że przygasłam, straciłam chęć do pracy, zapał i pewnie humor. Ten sam ktoś by pewnie krzyknąłby do mnie "ŻYJ" używając formy imienia której nie lubię. Hmmm żyć będę, nawet pewnie całkiem nieźle ale teraz jakoś mi to nie idzie. Kumulacja zdarzeń i wiadomości mi nie sprzyja.
Ale... kropką nad "i" była wiadomość o półrocznych premiach... nieważne kto ją dostał a kto nie, ważne jakie są zasady ich przydzielania w "korporacji". Premię dostaje 10 pracowników, 10 kierowników i zapewne kilku dyrektorów. Problem w tym że dyrektorów jest kilkunastu, kierowników około 50 a pracowników około 250. Wysokość premii jest pewnie wprost proporcjonalna do zarobków a nakład pracy włożony w to aby premię uzyskać jest odwrotnie proporcjonalny. Nic więcej nie będę komentować. 
Tak więc czy jest się o co starać? 
Dziś też miałam ciekawą rozmowę z przełożonym. Po raz kolejny okazało się że całymi dniami nic w pracy nie robię a jak już robię to wszystko jest źle. Słowa dobrego nie usłyszałam jeszcze. Podobno tak się zachowują wszyscy na stanowiskach w tej korporacji. Wiec pozostało mi tylko apelować do wszelkich mruków o odrobinę empatii aby chociaż na tym najniższym poziomie żyło nam się lepiej (delikatna aluzja do wydarzeń sprzed 2 dni).
Coś jeszcze miałam dodać? pewnie tak, ale na tym etapie chyba mi się nie chce.

eM

PS. obrazka dziś nie ma bo pewnie wkrótce powstanie kolejny post, może dla rozluźnienia atmosfery wymyślę coś weselszego.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz