środa, 17 września 2014

Gdy wiem że warto...

Siedzę sobie przed monitorem z lampką wina w ręku. W TV leci TOP CHEF na uszach mam słuchawki i zastanawiam się co włączyć.
Miałam coś napisać ale nie wiem od czego zacząć, z dnia na dzień mam coraz więcej do napisania. Wszystkie myśli bez ładu i składu, bez rozwinięcia cisną się na klawiaturę. Od czego zacząć? Może od obrazka a później jakoś już pójdzie....

Gdy wiem że warto, zrobię wszystko.
Gdy wiem że chodzi o innego człowieka, zrobię wszystko.
Gdy wiem że chodzi tylko o kasę... nie zrobię nic.

Zdecydowanie wolę starać się dla innych, mieć wśród siebie życzliwe osoby, czuć się potrzebna. Lubię też jak dla mnie ktoś poświęca swój czas, pomaga i wspiera.
Pieniądze mnie nie interesują. Raz sa a innym razem ich nie ma. Wydaje mi się że już się nauczyłam radzić sobie w najbardziej kryzysowych sytuacjach. Byłam już w życiu pod kreską. Jednak zawsze miałam wsparcie i pewność że są ludzie którzy mi pomogą. O pomoc nie prosiłam, ale sama świadomość że mam na kogo liczyć dodaje skrzydeł.

Jestem szczęściarą.

Swoim szczęściem chciałabym obdarować innych, podzielić się tym co mam, pomóc, uszczęśliwić. Nie mam złych intencji i zawsze chcę jak najlepiej.
Nie często potrafię zaufać obcej osobie, ale jeśli już to się zdarza chciałabym aby ta osoba ufała dla mnie. Mimo mojej wrodzonej nieśmiałości jestem otwarta i chciałabym aby mi zaufano.

Rozpisałam się bez sensu... a miał  być paszkwil na Mruka...

Mruk to taki człowiek zza biurka co to siedzi wpatrzony w monitor swojego komputera i słowem się nigdy nie odezwie. Jednak tak naprawdę wiecznie prowokuje kłótnie, które później trzeba rozładowywać na papierosie.

Wino ... skończyło się. Więcej nie mam odwagi napisać.

eM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz