czwartek, 4 września 2014

Piątkowe popołudnie



Nie wiem czy wiesz ale zazwyczaj w piątkowe popołudnie wszystkich w pracy ogarnia głupawka. Ogólne rozbawienie z byle powodu, którego nikt nie rozumie poza roześmianymi i trzymającymi się za brzuchy kolegami. Otóż taki stan jest u nas zauważalny nie tylko w popołudnia i nie tylko piątkowe. Chcesz się pośmiać? To czytaj...

Wchodzi do pokoju koleżanka, która czasami próbuje być surowa dla nas aby wymusić jakąś reakcję, zazwyczaj poczucie winy lub wzięcie się do roboty (tej z której nas rozliczają a nie tej za którą dostajemy wypłatę). Tak więc przyszła z poważną miną, usiadła i mówi...
Słuchajcie... odczuwam pewne NIEZAPOKOJENIE....
Niestety nie dokończyła już zdania bo nikt jej nie słuchał! My już leżeliśmy pod biurkami ze śmiechu.

Kilka godzin wcześniej ta sama osoba pomagając nam przeszukiwać segregatory lekko się wściekła, że nie wszystko jest na swoim miejscu. Krzyknęła TAKIE RZECZY POWINNY BYĆ WKŁADANE NA ETAPIE WYJMOWANIA!!!!!
Nie wiem o czym pomyślałaś ale my już nie myśleliśmy. Pół godziny wyjęte z życiorysu i ze 3 chusteczki załzawione.

Pomijam teksty typu PROSZĘ O UWAGI NA TEMAT SUGESTII DOTYCZĄCE ZMIAN.  Tego typu "zadania" dostajemy zazwyczaj na maila, siedzimy później ogłupiali zastanawiając się o co chodzi.

Wczoraj też kolega w rozmowie z klientem zapytał "CZY MAM PANA WYKIEROWAĆ?" Niestety on nie wiedział dlaczego my parsknęłyśmy śmiechem i znowu się popłakałyśmy ze śmiechu i dziwił się o co nam chodzi.

To są kwiatki z obecnej pracy, z ostatnich dni, ale jak w poprzedniej będę skrzętnie wszystko zapisywać. Niestety moje notatki z poprzedniej pracy zostały wywieszone na tablicy i jak odchodziłam je tam zostawiłam. Pamiętam kilka....

W telemarketingu często przychodził do nas kierownik, wszyscy chowali się za monitory, siadał wtedy na parapecie (na moje nieszczęście obok mnie) i mówił, "ZROBIMY TERAZ BURZĘ MÓZGÓW". W pomieszczeniu zapadała głucha cisza, nikt się nawet nie wychylił zza monitora, kierownik wychodził a wszyscy parskali śmiechem. Nasze burze mózgów zawsze wyróżniały się chociażby niesamowitą ciszą, jakiej nigdy nie było podczas pracy wymagającej największego skupienia.

Ogólnie praca w telemarketingu charakteryzuje się tym że wymaga skupienia nad tym o czym mówisz i co do ciebie mówią. Wyobraź sobie jak próbujesz coś sprzedać, używasz wyszukanych argumentów a tu nagle trafia cię POMPON. Tak, mieliśmy pompona, który latał zazwyczaj pod koniec tygodnia z boksu do boksu skutecznie utrudniając pracę wywołując niepohamowany śmiech.

To już na koniec istny deser. Gdy pracowałam jako sprzedawca mieliśmy duuuuże pomieszczenie podzielone na 3 części oddzielone ściankami ale otwarte na siebie. Klient przychodząc po towar szedł najpierw do pierwszego pomieszczenia, później poprzez drugie i trzecie musiał wyjść z budynku. Tak więc koleżanka z pierwszego pomieszczenia nie znalazła jego faktury, skierowała go do trzeciego pomieszczenia ale gdy już od niej wychodził zapytała "Jaki Pan ma sprzęt?" Klient będąc już w drugim pomieszczeniu odpowiedział "MAŁY". Na moje nieszczęście i wszystkich innych koleżanek, które spojrzały na pana i pomyślały o jego sprzęcie pan okazał się bardzo przystojny.. Jak jeden mąż wszystkie musiałyśmy się chować pod biurka i  za monitory bo ledwo powstrzymałyśmy się ze śmiechu. Pan był naprawdę przystojny! Jaka szkoda. 

Miałam już kończyć ale jeszcze jedno.... Wpada jakiś pan, zagląda przez boksiki do na (4 cz 5 dziewuch) i mówi... "SZUKAM ŻONY" a koleżanka na to... "WSZYSTKIE ZAJĘTE!"

eM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz