piątek, 27 lutego 2015

Tęsknię

Kiedyś miałam przyjaciela...
Kiedyś miałam przyjaciela z którym mogłam porozmawiać... o wszystkim. O bzdetach ale i o rzeczach ważnych. O pracy ale i o wszystkim innym. Potem się urwało. Teraz już nei rozmawiamy.
Teraz... chowa się za monitorem myśląc pewnie że to ja się chowam i nie mówi nic.
Po kilku "koszach", po kilku "gafach" z mojej strony przestał się odzywać.
Niestety rozumiem i szanuję.
Ale do cholery jasnej dlaczego to zawsze ja mam szanować decyzje, wybory innych. Jeśli ja chce mieć przyjaciela z którym mogę pogadać o wszystkim, bez podtekstów, aluzji i skrępowania, to dlaczego nie mogę? Dlaczego musze być zawsze taktowna i nie mogę walić prosto z mostu? Dlaczego facet nie może przyjaźnić się z babą bez podtekstów? Owszem MOŻE. Wystarczy chcieć. ja chcę!
I do cholery jasnej, nie jestem cyborgiem, czasami potrzebuje czegoś czekoladowego i wtedy przyjaciel musi to coś mieć! Sama świadomość że ma mi wystarczy, nie potrzebuję tego jeść!


wtorek, 10 lutego 2015

Bo człowiek to istota stadna

Ostatnio wywiązała się rozmowa i usłyszałam, że kobieta nie może żyć sama, jeśli jest sama to znaczy że jest z nią coś nie tak. Bo człowiek jest istotą stadną i musi żyć w stadzie.
Hmmm zgodzę się że człowiek jest istotą stadną ale od razu że z kobietą jest coś nie tak? Może kobieta tak woli. Może to nie jest jej czas, może ma inne priorytety. Nie każda kobieta ma tyle szczęścia co ja, że może się realizować nie martwiąc o dzieci,rodzinę. Dla mnie nie jest problemem wyjazd na kilka dni czy nawet na tygodniowy urlop bez męża i dzieci. Ja jestem istotą stadną bo muszę mieć ludzi wokół siebie. Ale muszę mieć też czasami cisze i spokój, pobyć sama, ze swoimi myślami.
Może faktycznie ze mną jest coś nie tak? Może nie nadaję się do zycia w rodzinie. Może ja potrzebuję przestrzeni, ludzi, rozmów, całego świata. A tylko czasami wolę zamknąć się w pokoju, usiąść w fotelu z książką w ręku. Wyłączyć telefon, wyłączyć komputer i być dama ze sobą.



niedziela, 1 lutego 2015

Ileż można narzekać

Łapię się na tym że ciągle narzekam, ale cóż. Mam już dosyć takiego życia. Chcę zmienić pracę, chce zmienić swoje życie. Brakuje mi wyzwań, zapału, nadziei że będzie lepiej. W pracy mówią ze mam depresję, a  to jest zwyczajny pracowstręt. W domu chyba tez przechodzę mężowstręt i dzieciowstręt. Chcę już żeby było lato, słońce i dłuższe dni. Poza tym jestem fizycznie zmęczona.

A tak swoją drogą dobił mnie fakt ze ja już z moim własnym mężem jestem od 10 lat. Niedługo będziemy mieć 8 rocznice i wierzcie lub nie ale jakoś mnie to zdołowało. Czuję się stara. Jak stara zrzędząca żonka. Zdołowało mnie to.

Ech brakuje mi wyzwań, brakuje zapału i chęci.
Potrzebuję odmiany.