wtorek, 3 stycznia 2017

Dzień 3

Dzień 3 mojej drogo do szczęścia
Przestaw meble!

Może nie dziś ale na pewno przestawię je w weekend.
A czy przemiana robota kuchennego w mikser się liczy (zdecydowanie zmienił wygląd a co za tym idzie mienił się wygląd mojej kuchni)? Jeśli tak to ZROBIONE :)



poniedziałek, 2 stycznia 2017

Wyzwanie na 2017 rok - 365 dni do szczęścia

Rok 2016 poszedł w zapomnienie a nastał całkiem nowy, świeżutki, obiecujący rok 2017. Nie będzie podsumowań bo i po co? Za to będzie wyzwanie.
Mówią, że jestem uparta, bywam konsekwentna, że jak się czegoś uczepi to nie odpuszczę aż tego nie skończę. Tak więc postanowiłam sprawdzić czy to prawda. Znalazłam fajny obrazek, w którym jest 365 punktów z zadaniami, które ponoć mają doprowadzić do szczęścia. Postanowiłam się nimi kierować więc codziennie będę je opisywać.

Dzień 1 (wczoraj)
Ubierz coś ulubionego - moje ulubione legginsy, dawno ich nie nosiłam a zawsze je lubiłam.

Dzień 2 (dziś)
hmmm po pierwsze chcę się zapisać na kurs fotografii
po drugie dziś się zapisze do biblioteki internetowej z książkami biznesowymi :)

czwartek, 10 listopada 2016

Ukraść pasję i zwiać

Czy można ukraść pasję? Dla mnie tak. Jak? Robić to samo, zrobić kolo tego wielki szum, wciągnąć w to jeszcze kolejne osoby, które robią kolejny szum. Obrzydzić mi to totalnie a potem porzucić.

Tak właśnie, po raz kolejny zrobiła to pewna osoba. Wszystko czego dotknę, stworzę sama ciężką pracą, wiedzą i intuicją, zrobi tak samo korzystając z moich pomysłów i moich rad (o ja naiwna) a potem to porzuci to wszystko i a ja jak zwykle zostanę z pustką. Nie potrafię się już tym cieszyć. Nie potrafię już kontynuować czegoś, co zostało mi odebrane.

Nie wiem z czego to wypływa a ty wiesz?


piątek, 28 października 2016

Odważna czy głupia?

Nie tak dawno ktoś się zastanawiał obserwując moje decyzje, czy jestem taka odważna czy głupia.
Myślę, że głupia nie jestem, może impulsywna, może szybciej mówię niż myślę, ale wiem czego chce i wiem na co mnie stać.
Skąd to się wzięło?
Bardzo, bardzo dawno temu, kiedy zakochałam się uszy, musiałam wyjechać z kraju na czas jakiś. Będąc daleko postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę, zdobyć się na rozmowę. Po powrocie na pierwszym spotkaniu zobaczyłam go z wielkim uśmiechem na twarzy, a po chwili ją, która jakby nigdy nic uwiesiła się na jego szyi. Zamarłam. Pamiętam jeszcze jego przepraszające spojrzenie. Jakby chciał powiedzieć, "sama się uczepiła".
Wtedy nie zrobiłam nic. Wróciłam do domu i starałam się zapomnieć.

Od tamtego dnia minęło wiele lat. Dotarło do mnie że byłam głupia. Gdybym była odważna zdobyłabym się na rozmowę a moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Lepiej? Nie wiem. Inaczej.


poniedziałek, 12 września 2016

Świat się wali czy tylko mi krunt ucieka spod stóp?

Nie wiem co sie dzieje z moim światem. Mam wrażenie, że przestaję istnieć. Moje potrzeby ida na drugi plan, ba ... trzeci... ostatni. Mnie już nie ma.
Tak chyba się dzieje z ludźmi w pewnym wieku. Ja już jestem chyba w tym pewnym wieku. Wszystko muszę postawić na dzieci, rodzinę na ich potrzeby a ja mogę tylko zacisnąć zęby i zniknąć. Obecnie żyje dla nich, nie mogę zmienić pracy, nie mogę awansować. Mogę tylko być dla nich.
Kiedyś myślałam że jak się przechodzi kryzys wieku średniego to się wszystko i wszystkich olewa, to sie szaleje, romansuje, szasta kasą i robi wszystko dla siebie. U mnie jest totalnie odwrotnie.


poniedziałek, 30 listopada 2015

Podstawowe różnice między kobietą mężczyzną

Dotarło to do mnie wczoraj. Poczułam się jakbym odkryła przynajmniej Amerykę. Dziś jestem świadoma że jest to stara prawda.

1. Kobieta zajmuje się domem i dziećmi bo musi, to naturalne. Facet zajmuje się dziećmi dla swojej kobiety.
2. Jeśli facet wyjeżdża "za pracą" nie pyta żony czy sobie poradzi tylko kalkuluje ile jej kasy przelewać i jak często. Jeśli kobieta chce wyjechać w takim samym celu to nie dość ze mąż, to również najbliższe otoczenie napiętnuje ją. Facet przecież sobie nie poradzi. "Jak to, chcesz zostawić dzieci?"
3. Kobieta swoje cele, pasje, plany, marzenia musi zawiesić na kołku bo ktoś musi się dziećmi zajmować. Facet najpierw myśli o sobie bo go nie blokują dzieci.

Zadaj pytanie ojcu co najbardziej lubi jeść dziecko, jaką bajkę (nie w TV ale książkę) lubi najbardziej, jaki kolor lubi i jak ma na omie jego przyjaciel. Ojciec wiedzieć nie będzie. A matka do każdej odpowiedzi doda ci jeszcze fajną historyjkę z życia dziecka.

Szlag mnie trafił wczoraj jak do tego doszła.
Moje plany, kariera, marzenia zawiesiłam na kołku. Jestem strasznie przygnębiona i rozżalona. To nie fer!!


niedziela, 29 listopada 2015

Jest plan

Jest plan.
Własne ambicje muszę zawiesić na kołku na jakieś 5 lat. Teraz trzeba zainwestować w dzieciaki, nie tylko pieniądze ale przede wszystkim czas i siłę. Wierzę, że w przyszłości to zaowocuje, a wtedy ja wyjdę na plan pierwszy i spełnię swoje marzenie.

Jak do tego doszłam? Hmmm przez bezradność, brak wsparcia i pomocy  oraz złość na beznadziejność sytuacji.
Dzisiaj znalazłam ogłoszenie o naborze na bardzo fajne stanowisko. Rzecz ciekawa, rozwijająca, dobre zarobki. Jednym słowem wyzwanie. Problem w tym że praca daleko od mojego miejsca zamieszkania.
Żeby mieć pełen obraz sytuacji najpierw zapytałam męża co o tym myśli. Po chwili stało się jasne. Nie poradzi sobie beze mnie, nie poradzi sobie z dziećmi. Nie ma mowy o moim wyjeździe. Zaczęło mnie to zastanawiać. On jako facet nie miałby pewnie problemu z wyjazdem. Zacisnęłabym zęby i harowała jak wół. A ja jako kobieta mam siedzieć z dzieciakami i harować jako matka, sprzątaczka, opiekunka, kucharka, pielęgniarka i Bóg wie kto jeszcze.
Wkurzyłam się niesamowicie dodatkowo dlatego że cały dzisiejszy dzień miał wyglądać jak chciał mój mąż i mimo tego, ze mówiłam że nie mam na to ochoty on postawił na swoim nie biorąc pod uwagę moich słów.

Postanowienie mam takie że zaciskam zęby, poczekam aż dzieciaki będą bardziej samodzielne i spełnię swoje marzenie o własnym biznesie.

Mam nadzieje że to się nie skończy definytywnym zakończeniem bo żal do męża mam ogromny.
On ma swoją wymarzoną prace a mi się ciągle podcina ręce. Jako matka moim obowiązkiem jest zająć sie dziećmi, ob jako facet nie musi brać za to odpowiedzialności.