Kilka dni temu złamałam się... złamałam swoje postanowienie, swój punkt honoru. Od tego czasu nie mogę spać ani jeść. Nie jestem sobą.
Wiem że mój problem jest mały w porównaniu z problemami innych. Mam gdzie spać i co jeść, moje dzieci również. Ale jestem w sytuacji patowej.
Każdy mi mówi ciesz się, udało ci się, każdy by tak postąpił...
Teraz znowu zaczynam od początku. Nie wiem który już raz, ale mam tego serdecznie dosyć. jestem zmęczona a plan miałam zupełnie inny.
Teraz mogę albo walczyć albo się poddać. Muszę udowodnić że ja to ja ale nie mam już na to siły.
sobota, 22 sierpnia 2015
wtorek, 4 sierpnia 2015
Zawsze pod górkę
Wyjechałam na urlop. Błogie 2 tygodnie bez pracy, problemów, stresów. Udało mi sie odpocząć psychicznie, wyluzować, nabrać dystansu. Ale musiałam wrócić. Zanim wróciłam poukładalam w głowie swoje życie, plany, cele i sprawy, które chcę osiągnąć. No i wróciłam.
Wystarczyły 2 godziny aby wszystkie moje plany, cele, radość z możliwości które stały przede mną zrównać z ziemią. W pracy dowiedziałam się o zmianach, że maja nastąpić, że mogą wszystko postawić na głowie.
Zastanawiałam się czy się załamać, czy może rozryczeć, zawyć głośno i rozpaczliwie. Jak to możliwe że znowu wszystko się wali zanim się rozpoczęło? Jak to możliwe że ułożony plan mogę wyrzucić do śmieci. Jak to możliwe że znowu mnie to spotyka?
I wtedy zdałam sobie sprawę że tak jest zawsze. Że jest to próba, test na moją wytrzymałość.
Zdałam sobie sprawe że tyle już razy podnosiłam te klocki i układałam od początku że i tym razem sie uda.
Musi się udać.
Szybko więc zrobiłam nowy plan, nakreśliłam nową drogę do osiągnięcia celu i wróciłam do gry.
Wystarczyły 2 godziny aby wszystkie moje plany, cele, radość z możliwości które stały przede mną zrównać z ziemią. W pracy dowiedziałam się o zmianach, że maja nastąpić, że mogą wszystko postawić na głowie.
Zastanawiałam się czy się załamać, czy może rozryczeć, zawyć głośno i rozpaczliwie. Jak to możliwe że znowu wszystko się wali zanim się rozpoczęło? Jak to możliwe że ułożony plan mogę wyrzucić do śmieci. Jak to możliwe że znowu mnie to spotyka?
I wtedy zdałam sobie sprawę że tak jest zawsze. Że jest to próba, test na moją wytrzymałość.
Zdałam sobie sprawe że tyle już razy podnosiłam te klocki i układałam od początku że i tym razem sie uda.
Musi się udać.
Szybko więc zrobiłam nowy plan, nakreśliłam nową drogę do osiągnięcia celu i wróciłam do gry.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

