wtorek, 13 stycznia 2015

Jakby ktoś w mordę strzelił

Siedzę i myślę nad tym o czym się dziś dowiedziałam. A czuję się jakby mi ktoś w mordę strzelił. Nie z powodu tego co usłyszałam w pracy, nie z powodu tego jakie wnioski same się nasuwają ale z powodu rady jaką dała mi osoba z którą spędziłam ostatnie 10 lat życia. 
Otóż na pytania czy faktycznie mam postępować wbrew sobie, wbrew temu co podpowiada mi rozum i serce, w co wierzę, czy mam podporządkować się i stanąć równo w szeregu, milczeć, przytakiwać i i przede wszystkim się nie wychylać? Usłyszałam TAK!
Jakbym w twarz dostała. Mam nie być sobą, mam być nijaka jak wszyscy? To kim ja będę? 

Najbardziej szokuje mnie fakt że osoba która mnie zna od tak dawna, z jakiś powodów mnie chyba polubiła, pokochała namawia mnie żebym przestała być już tą osobą. 
Ot takie mam wsparcie w najbliższych. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz