Nie nadaję się do tej pracy.
Dziś gdy nasłuchałam się tego wszystkiego, jak to powinno wyglądać, co powinnam zrobić załamałam się. Ubrałam kurtkę i wyszłam, nie powiem co się ze mną działo ale miłe to nie było. Musiałam się przewietrzyć i nabrać dystansu, nabrać sił i jakoś to w głowie ogarnąć. Przecież wiem co muszę zrobić, ale nie wiem jak. Jak to ogarnąć mając 8 godzin? Niestety nie dano mi wystarczająco dużo czasu.Zaraz zadzwonił telefon i musiałam pędem biec do biura.
Zastanawiam się jaki sens ma ta praca? Jakie korzyści dla mnie? Pieniądze marne, stres ogromny, motywacji i satysfakcji też nie mam, wiec po co? Owszem są też powody dla których powinnam mieć pracę. Ale czy taką?
Niech ktoś mi w końcu powie, co będzie lepsze, zostać czy odejść? Jesli odejść to gdzie?
eM
Nie było dziś przy mnie anioła...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz