wtorek, 4 listopada 2014

Nigdy nie będę bogata

Miał być kolejny paszkwil na pracę, na nasz nowy program "wspierający"  pracę i na kogoś jeszcze, ale ileż można? Ja zdaję sobie sprawę że nie pasuję do tej korporacji, nie umiem malować trawy na zielono i nigdy nie dopasuję się do formułek, raportów i sprawozdań skoro uważam je za DURNE i bezcelowe. Mogą mnie wywalić, mogą mnie opieprzać i mogą robić ze gmną co chcą. Ja zrobię to co mam do zrobienia i zrobię to najlepiej jak potrafię. A jak mnie coś wkurzy to wyjdę i nie wrócę. Tyle w tym temacie na dziś. 
W życiu są ważniejsze rzeczy niż dopasowywanie się do formatek, ram i wyobrażeń ludzi siedzących wysoko na stołkach, niemających pojęcia o pracy.

Dziś doszłam do wniosku że bogata to ja nigdy nie będę. Zarabiam tyle, że kosztu mojej pracy przewyższają wypłatę. Zarobki męża idą na rachunki. Zostaje nam niewiele. A ja co? Postanowiłam pomagać pewnej rodzinie, która ma jeszcze mniej. Za pomoc mi przy dzieciach płace kobiecie ciut więcej niż mi proponowano gdy szukałam pracę. Dziś zabrałam ją na zakupy. Co tydzień przeszukuję zawartość swoich szaf, szafek w poszukiwaniu czegoś co mi jest zbędne a im się przyda. Myślę o zabraniu dzieciaków do kina. Pewnie na jakąś pizzę też się wybierzemy. Nie wspomnę już o czasie, paliwie i wszystkim innym co dla nich robię.
Dlaczego to robię? Bo wychodzę z założenia że 
Po pierwsze... ja mam wszystko czego mi do szczęścia potrzeba. Moje dzieci głodne nie chodzą, mają w co się ubrać, mi tez niczego więcej nie trzeba poza tym co mam. 
Po drugie...łudzę się że jeśli kiedykolwiek znajdę się w trudnej sytuacji to  spotkam ludzi, którzy tez mi pomogą.
Po trzecie... taka już jestem. Kiedyś koleżanki nazywały mnie "Matką Teresą" zawsze zaczynałam od pomocy innym, później martwiłam się o siebie. 
Właśnie dlatego bogata nigdy nie będę. Wolę być niż mieć.
eM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz