Moja naiwność nie zna granic. Czasami łapię się na tym ze ufam ludziom. Jak ktoś mi coś mówi patrząc w oczy to zakładam iż mówi prawdę. Jeśli o coś prosi to robi to dlatego że czegoś potrzebuje. Jeśli ktoś ... ech szkoda gadać. Mam jakiegoś doła.
Jeśli z kimś rozmawiam to zawsze mówię szczerze, mówię jak jest. Nie potrafię upiększać, koloryzować czy wygładzać. Jak mam coś wyjaśnić to to robię.
Swoim szczęściem dzielę się ze światem, a to już chyba mój największy błąd...
Już beczę....
Wszystko idzie nie tak, ostatni często kłócę się z mężem. Nie możemy dość do porozumienia. Każde z nas ma inne oczekiwania od drugiej osoby. A może poprostu oboje jesteśmy przemęczeni.
Marzy mi się chwila samotności, ciszy i spokoju. Muszę gdzieś naładować bateryjki ale wiem że w tym roku to mi się nie uda.
Za dużo zajęć za dużo obowiązków na siebie biorę. Chcę żeby wszystko wyszło idealnie a wychodzi jak zwykle. Poza tym sytuacja w pracy nie ułatwia mi sprawy.Siedzę jak na bombie zegarowej. Ciągle wytykają mi błędy. Mam wrażenie że niczego dobrze nie robię.
Jak nic idzie się załamać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz