wtorek, 26 sierpnia 2014

Wióry lecą.

Dzisiaj znowu dzień w pracy zakończyłam awanturą. Czy to ze mną jest coś nie tak czy może tylko ja jedna o swoje się kłócę. Jak można być takim dwulicowym typem, który chował się pod biurko jak prosiłam o pomoc, gdy proponowałam że oddam mu kontrakt skoro powinien należeć do niego to słowem się nie odezwał. A dziś zarzucił mi kradzież!! 

Nie pozwoliłam pojechać po sobie dla przełożonego (co wprawiło w niemałe osłupienie załogę i jego samego) więc tym bardziej nie pozwolę na to "koledze". Problem w tym że chyba włożyłam kij w mrowisko. Niestety trafiłam na dwulicową szuję, która na co dzień jest miła i serdeczna a jeśli ktoś dla mnie jest miły ja szczerze odwdzięczam się tym samym. Nie potrafię nabrać dystansu i być neutralna. 

Gdy przyszłam do pracy poznałam osobę, która powiedziała coś co mnie bardzo zdziwiło. Otóż pomimo spędzania tak wielu godzin w pracy, z ludźmi z którymi na co dzień rozmawia, dzieli się praca czy chociażby omawia zadania do wykonania nie utrzymuje kontaktu ze współpracownikami po pracy. Kończy się dzień, wychodzi z biura i koniec. Bardzo mnie to zdziwiło. Zawsze myślałam że skoro spędza się z ludźmi tak dużo czasu to nawet dla własnego zdrowia psychicznego trzeba mieć jakieś wspólne tematy do rozmowy, przyjaźnić się czy chociażby rozmawiać. Powinno się lubić, przyjaźnić a przynajmniej dogadywać, być w dobrych stosunkach. Okazuję się że muszę iść do tego ktosia po nauki. Jak się nie angażować, jak nie dzielić się swoim życiem i nie angażować w czyjeś mimo że jest się otwartym i lubi ludzi. 

Jako osoba która mnie dobrze zna pewnie powierz, że kolejna karteczka pasuje do mnie, że jak ktoś mi naciśnie na odcisk taka się staje. Uwierz że w tym przypadku chciałabym, żeby tak było. Chciałabym umieć uśmiechać się patrząc w oczy a za plecami wbijać szpile. Jestem taka, ze gdy wchodzę z kimś na wojenną ścieżkę to ta osoba doskonale o tym wie i wtedy wióry lecą.
Jednak nie moją intencją jest niszczyć kogoś. Ja chcę tylko szczerości we współpracy!


Jak myślisz jak długo wytrzymam w tej pracy? 


A tak na marginesie. Pamiętam jak poprzedniej pracy wojowałam o mój dział z działem od którego byliśmy zależni, a który nam nic nie chciał dać. Kłóciłam się z chłopakami i walczyłam dzielnie. Jak odchodziłam wspominaliśmy stare czasy i usłyszałam, że tylko mi się udało zawsze dostać to co chciałam, że ja przecierałam szlaki i tylko ze mną prowadzili współpracę jak z partnerem. Miłe to było :-) 

eM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz