Jestem, jestem mózg mi się topi od dłuższego czasu więc nie mam czym myśleć żeby coś napisać hahaha. Zaraz sobie pomyślą że druga świrnięta :) Nawet klimatyzację włączyłam żeby coś sensownego napisać i mam nadzieję że mi się to uda. Nie wiem czy mam ochotę odpowiadać na pytania bo wciąż jeszcze jestem w wakacyjnym nastroju w końcu za oknem 40 stopni. Tylko że ta wakacyjna pogoda będzie się utrzymywała do końca listopada a to już nie napawa mnie radością bo jak ja mam egzystować w tych upałach. A tu jeszcze trzeba pisać i to nie tylko tu na blogu ale i tak ogólnie w pracy.
U Ciebie pewnie już początek jesieni jak ja Ci tego zazdroszcz, brakuje mi kolorowych liści, najbardziej tych czerwonych bo te oliwne zielone przez cały rok a pozostałe usychają nim zdążą choć troszkę zżółknąć. Kasztany, żołędzie też jak na lekarstwo ale za to słońce, słońce, słońce, plaża i woda przez cały rok.
Wiesz,że ja od dwóch tygodni kawy nie piłam, nawet tej morożonej, na zimnych arbuzach jadę :) problemy z żołądkiem się odezwały więc kawa poszła w odstawkę, nawet herbatka w tulipanowej szklaneczce już mnie nie cieszy, pozostał schłodzony napar z rumianka hahaha. To do pogadania przy szklaneczce kawy i kawałku zimnego abuza. Pa
Te.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz