Teściowie spóźnili się 2 godz, obiad wystygł, nagrzałam, wystygł, nagrzałam, w międzyczasie się przypalił, mięso się wysuszyło, inne dania się rozgotowały czyli wszystko było do d.... Teściowie nie powiedzieli nic, przyszli jakby nigdy nic, opowiadali gdzie byli, co robili, kogo spotkali, u kogo na herbatce byli. W między czasie okazało się, że wiedzieli na którą mają do nas przyjść.
Zastanawiam się co ja mam teraz o tym myśleć. O tym, że teść nie pała do mnie miłością wiedziałam, ale taki brak szacunku zaskoczył mnie całkowicie. Jestem w głębokim szoku, ale jak to mąż powiedział "nie zniżajmy się do ich poziomu". Dodał "bądź ponad to", wiedział jak mnie to mocno poruszyło.
Teraz już postanowiłam dać sobie z nimi w końcu święty spokój. Nie jest mi to do niczego potrzebne.
Mam nadzieję że nie będzie jak mówisz... do następnego razu, bo obiecywałam to sobie nie raz i nie dwa.
eM

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz