czwartek, 23 października 2014

KMP

Serio... tak jest! KOCHAM MOJĄ PRACĘ. Jak to ostatnio powtarzam wszyscy pukają się w czoło. Mało tego... pytają co brałam lub piłam. Mówią, że może powinnam coś wziąć a na  pewno zacząć się leczyć.
Nic podobnego.
Jestem zdrowa na umyśle. Jak najbardziej. Stres panujący w korporacji, niemoc i nawał obowiązków jest już tak duży, że chyba przekroczył wszelkie normy. Więc jeśli walczyć się z tym nie da to może czas zaakceptować i polubić.
Gdzie ja znajdę więcej absurdów, decyzji oderwanych od rzeczywistości i  ludzi bujających w obłokach? Który z przełożonych jest w stanie kazać pracownikom realizować zadanie, które z założenia nie jest do zrealizowania?
Ale dziś muszę go pochwalić. Powiedział bardzo mądre słowa w odniesieniu do wytycznych kolejnych zadań:  A MOŻE DAŁOBY SIĘ JE INACZEJ ZINTERPRETOWAĆ?

No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak przy najbliższej okazji zacytować  te mądre słowa.

Ach, zapomniałam wspomnieć o słowach jakie dziś usłyszałam na temat pracodawcy. Otóż jest on najlepszym pracodawcą, super i w ogóle bo... płaci i to regularnie! Nic tylko bić pokłony i się cieszyć.

eM


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz