Kiedyś miałam przyjaciela...
Kiedyś miałam przyjaciela z którym mogłam porozmawiać... o wszystkim. O bzdetach ale i o rzeczach ważnych. O pracy ale i o wszystkim innym. Potem się urwało. Teraz już nei rozmawiamy.
Teraz... chowa się za monitorem myśląc pewnie że to ja się chowam i nie mówi nic.
Po kilku "koszach", po kilku "gafach" z mojej strony przestał się odzywać.
Niestety rozumiem i szanuję.
Ale do cholery jasnej dlaczego to zawsze ja mam szanować decyzje, wybory innych. Jeśli ja chce mieć przyjaciela z którym mogę pogadać o wszystkim, bez podtekstów, aluzji i skrępowania, to dlaczego nie mogę? Dlaczego musze być zawsze taktowna i nie mogę walić prosto z mostu? Dlaczego facet nie może przyjaźnić się z babą bez podtekstów? Owszem MOŻE. Wystarczy chcieć. ja chcę!
I do cholery jasnej, nie jestem cyborgiem, czasami potrzebuje czegoś czekoladowego i wtedy przyjaciel musi to coś mieć! Sama świadomość że ma mi wystarczy, nie potrzebuję tego jeść!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz