wtorek, 4 sierpnia 2015

Zawsze pod górkę

Wyjechałam na urlop. Błogie 2 tygodnie bez pracy, problemów, stresów. Udało mi sie odpocząć psychicznie, wyluzować, nabrać dystansu. Ale musiałam wrócić. Zanim wróciłam poukładalam w głowie swoje życie, plany, cele i sprawy, które chcę osiągnąć. No i wróciłam.
Wystarczyły 2 godziny aby wszystkie moje plany, cele, radość z możliwości które stały przede mną zrównać z ziemią. W pracy dowiedziałam się o zmianach, że maja nastąpić, że mogą wszystko postawić na głowie.
Zastanawiałam się czy się załamać, czy  może rozryczeć, zawyć głośno i rozpaczliwie. Jak to możliwe że znowu wszystko się wali zanim się rozpoczęło? Jak to możliwe że ułożony plan mogę wyrzucić do śmieci. Jak to możliwe że znowu mnie to spotyka?
I wtedy zdałam sobie sprawę że tak jest zawsze. Że jest to próba, test na moją wytrzymałość.
Zdałam sobie sprawe że tyle już razy podnosiłam te klocki i układałam od początku że i tym razem sie uda.
Musi się udać.
Szybko więc zrobiłam nowy plan, nakreśliłam nową drogę do osiągnięcia celu i wróciłam do gry.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz