Menagier zawołał mnie i koleżankę (która pracuje z nami od 2 miesięcy i wykazała się umiejętnością "nic nie robienia") do siebie. W ramach wyróżnienia zaproponował, że jeśli któraś z nas się zgodzi to poda naszą kandydaturę do tworzonego właśnie zespołu specjalistów. I co miałam zrobić, zgłosić się?
+ rozwój, możliwośc awansu, większa kasa
- usługa do d..., nie jestem do nij przekonana i w cuda nie wierzę
- praca w Stolycy z biurem u siebie, ale wiąże się to z częstymi wyjazdami
Niedługo kończy mi się umowa o pracę. Jeśli się zgodzę to pewnie przedłużą na nowych warunkach, jeśli nie to nie mam pewności że przedłużą.
Jeśli sie zgodzę, zostanę włączona do zespołu to nie będę miala powrotu jeśli zespół nie wypali (ma moim zdaniem ma małe szanse). Jeśli sie nie zgodzę to mogę już nie miec takiej szansy ponownie.
Miałam na podjęcie decyzji 3 minuty. Czy podjęłam właściwą, tego nie wiem.
Z drugiej strony. W firmie pracuję rok, mam swoje osiągnięcia ale i zdaje sobie sprawę z własnych braków. Zostałam doceniona wraz z osobą, która pracuje od 2 miesięcy w firmie, nie ma żadnych osiągnięć i zasłynęła z tego ze nie umie pracować.
Przy propozycji dowiedziałam sie że jestem aktywna a aktywna jest w cudzysłowu. I że jestem dociekliwa i mam szeroką wiedzę w pozytywnym i niekoniecznie pozytywnym znaczeniu. Taka opinie wydał o mnie Menagier. Hmmm.... załamać się idzie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz